W PRYWATNEJ PRACOWNI POMOCY GetSober24 otrzyma wsparcie i pomoc każdy, kto pragnie wyjść z uzależnienia. Korzystając z pomocy GetSober24 nie figurujesz w żadnej bazie danych osób uzależnionych.

Agresja dziecka nie bierze się znikąd. W parze idzie za nią (albo jest źródłem) agresja i przemoc w domu. Niewydolni wychowawczo rodzice i wychowawcy często starają się przerzucać problemy, i co gorsza winę na innych. Szukają "rozwiązania" poza sobą, a reagowanie na te zachowania odbierają jako wrogie czy zbędne.


Tłumaczenie agresji jakimiś zaburzeniami, często powoduje brak reakcji, która płynie bezpośrednio z lęku wychowawcy lub/i rodzica. Brak rozmów, współdziałania w zamian pojawia się poszukiwanie "winnych" i przerzucanie się winą. To powoduje brak umiejętności odnajdywania rozwiązań, poszukiwania współpracy. Efektem jest bezkarność agresora.

Bezkarna agresja zawsze rośnie w siłę. Obserwujemy wtedy okrutne pobicia, morderstwa w wykonaniu coraz młodszych dzieciaków. Czy "opłaca" się nauczycielom chować problemy wychowawcze oparte na agresji i przemocy uczniów w myśl "dobrego imienia szkoły" lub tzw."świętego spokoju", ryzykować dobro, zdrowie, życie innych uczniów? Jest tylko jedna odpowiedź: NIE!

Usterkowanie nauczycieli, wychowawców na wniosek rodzica/ów, bo "nie życzę sobie rozmów na temat mojego dziecka", to droga donikąd, to ślepa ulica. Pytanie do ucznia:"wracasz do domu z mamą czy z tatą?" -.To normalne pytanie! To nie jest ingerencja w rodzinne układy! Wiedza ta jest potrzebna np. do tego, by przygotować się do rozmowy z jednym z rodziców., z tym z rodziców, które właśnie pojawi się za chwilkę w szkole. To nie atak na dziecko ani na "metody wychowawcze rodzica", to TROSKA, chęć pomocy, próba zrozumienia.

Możemy nadal udawać jako pedagodzy, że problemu nie ma. Że jeśli jest, to niewielki. Ale czy w ten sposób ochronimy agresora? Czy ochronimy inne dzieciaki?

(Poniżej artykuł innych specjalistów)

https://www.sosrodzice.pl/agresywny-uczen-terroryzuje-cala-klase-co-robic/?fbclid=IwAR2Cwf1Z3QK2sEz3jhXu34XPtkPN_BQ_EfITLOw7qTqmWi5RULuR8YdlKP0

Jestem jedną z wielu milionów alkoholików. Trzeźwych alkoholików. Dziś nie piję. Udało mi się swoje picie zatrzymać.

Marzyłam, będąc małą dziewczynką, o domu spokojnym, pełnym miłości i wzajemnego szacunku: dzieci do rodziców i rodziców do dzieci.

Pierwszy raz upiłem się od razu do nieprzytomności. Miałem 15 lat. Koledzy przynieśli mnie do domu. Nigdy nie potrafiłem wypić jednego kieliszka. Musiałem pić do oporu. W towarzystwie najczęściej nie upijałem się. Wszyscy byli pijani - je nie. Zawsze dla mnie było za mało.

Entuzjasta pracy

Osoba cierpiąca na pracoholizm

Pracuje, bo chce.

Czuje psychiczny przymus pracy

Jest bardzo zadowolony z pracy.

Ma niskie zadowolenie z pracy. Jej efekty nie satysfakcjonują go, zawsze uważa, że mogłyby być lepsze.

Rozgranicza życie prywatne od zawodowego i obu tym sferom poświęca dużo uwagi.

Więcej czasu poświęca życiu zawodowemu. Przedkłada je nad osobiste, którego zresztą czasami w ogóle nie ma.

Praca nie jest dla niego wyznacznikiem własnej wartości. Niepowodzenia w wykonywaniu powierzonych zadań złoszczą go, ale nie są przyczyną niskiej samooceny.

Praca daje mu poczucie własnej wartości. Jeśli nie uda mu się jej wykonać perfekcyjnie, powoduje to tak ogromny wzrost poziomu stresu i niezadowolenia z siebie, że konsekwencją tego jest niska samoocena.

Znajduje czas na odpoczynek. Nie przekracza 50 godzin pracy tygodniowo.

Pracuje więcej niż 50 godzin tygodniowo.