W PRYWATNEJ PRACOWNI POMOCY GetSober24 otrzyma wsparcie i pomoc każdy, kto pragnie wyjść z uzależnienia. Korzystając z pomocy GetSober24 nie figurujesz w żadnej bazie danych osób uzależnionych.

Marzyłam, będąc małą dziewczynką, o domu spokojnym, pełnym miłości i wzajemnego szacunku: dzieci do rodziców i rodziców do dzieci.

Gdy zostałam po raz pierwszy mamą, dostałam od losu wspaniały prezent. Moje nowo narodzone dziecko nie musiało mieszkać w domu mojego dzieciństwa – pełnym awantur. Wyjechaliśmy z mężem prawie 1600 km od tego koszmaru. Byłam przekonana, że będę potrafiła z dala od rodzinnego miasta, kraju stworzyć rodzinę z moich marzeń: rodzice i gromadka roześmianych, ufnych, kochanych dzieci.

Tam też pojawiła się na świecie moja córeczka, a po kolejnych latach drugi syn. Pamiętam każdą przeczytaną im bajkę, wypady rowerowe za miasto całą piątką. Najmłodszy syn siedział w koszyku na kierownicy mojego roweru, a dwójka starszych dzieci jechała na swoich rowerkach pomiędzy mną a mężem. Wspólne wyjścia do kina
i malowanki-rymowanki rodziły nadzieję na normalną rodzinę. Uśmiech, radość, miłość, wiara, że będzie inaczej, lepiej, że marzenia spełnią się. Przez wiele, wiele lat nienawidziłam alkoholu. Nie chciałam uczestniczyć w tzw. „towarzyskich” pijaństwach rodzinno-sąsiedzkich. Powoli jednak zaczynałam dawać przyzwolenie innym na taki sposób relaksu, a w krótkim czasie sama w nich uczestniczyłam, zaczęłam prowokować alkoholowe sytuacje. Podczas nich czułam się odprężona, a codzienne troski wydawały mi się odległe. W końcu niepostrzeżenie doszłam do ściany – nie potrafiłam przestać pić, towarzystwo do picia przez kolejne lata już mi nie było potrzebne. Piłam sama, a alkohol zaczął być dla mnie „lekiem na całe zło”. Chciałam być dobrą, czułą matką, a stałam się pijaczką, dbającą tylko o siebie. Wróciliśmy do kraju, do rodzinnego miasta. Wciąż miałam szansę nie powtórzyć koszmaru z własnego dzieciństwa. Wystarczyło nie sięgać po kieliszek, być abstynentką z wyboru. Nie miałam wtedy jeszcze głodów alkoholowych ani objawów odstawienia.

A jednak… pogubiłam marzenia, zgubiłam siebie, pogubiłam dzieci, męża, miłość i szczęście.

Nie, nie…nie fizycznie… Dzieci były obok, mąż trwał przy mnie, próbował szukać dla mnie pomocy. Chciałam ochronić dzieci przed awanturami, a sama po pijanemu je prowokowałam i chodziłam wściekła, gdy z różnych przyczyn nie mogłam wlać w siebie alkoholu. Zamieniliśmy się rolami. Przegapiłam ich dorastanie, stawanie się dojrzałymi ludźmi. Gdy czasami popełniają swoje błędy w swoim życiu, najchętniej dziś, gdy nie piję, wygłosiłabym im kazanie pełne „dobrych rad”. Zanim się zapędzę, zadaję sobie pytanie:

A gdzie ty byłaś mądralińska, gdy potrzebowały ciebie, gdy ich hormony szalały? Gdzie byłaś, gdy był czas na naukę poruszania się w tym świecie? Miałaś być ich przewodniczką i pomagać leczyć życiowe siniaki, ocierać łzy po porażkach. A ty? Ty piłaś.

No tak… ten czas zgubiłam, przepiłam. Sama pogrążałam się w użalaniu i oczekiwaniu na zrozumienie, miłość, przytulenie. Pogrążałam się w nałogu. Dziś nie piję, dziś uczę odpowiedzialności, samą siebie. Biorę nauki też i od moich dzieci. Nie zawsze potrafię zrozumieć – „mamo, nie wtrącaj się!”, gdy chcę ostrzec przed niebezpieczeństwem. Zapędzam się, dostaję po nosie – cała trójka już jest dorosła, ma swoje życie. Chcą o nim same decydować. Mają do tego niezbywalne prawo. A ja? Ja dziś znów mam marzenia – chcę zaprzyjaźniać się z moimi dziećmi, uczyć się siebie nawzajem. Potrafimy już razem żartować i rozmawiać na bardzo trudne tematy. Czasami zapytają mnie
o zdanie (nie radę!), poproszą o przepis na ciasto. Gdy zostawiają swoje dzieci pod moją opieką, czuję rosnące zaufanie do mnie.

Niedawno był Dzień Matki. Dostałam od synów życzenia, a córka przyjechała ze swoimi córeczkami. Powiedziała: „Mamo, chciałam ci kupić kolczyki…,ale proszę to…”.
I podała kolorowe pudełko, a w nim… Zwykły kubek, prosty, ale z napisami…zaczęłam czytać: „Dziękuję ci mamo za każde dzień dobry, za każde dobranoc, za serce, za miłość, otuchę dodaną…i za to, że jestem, dziękuję ci mamo…” Wiersz ma 3 zwrotki. Z każdą literką pojawiała się w moich oczach łza… Łza wzruszenia i poczułam, że nie wszystko zgubiłam. Przytuliłam córkę, ucałowałam. Nie odpychała mnie, wtuliła się. Płakałyśmy obie uśmiechając się do siebie. Nie chcę żadnych kolczyków. Nie ma na świecie tak cennych, jak ten kubeczek. Stoi na honorowym miejscu, spoglądam na niego i…, i wiem, że już nie chcę niczego gubić przez alkohol. Nie chcę wracać ani do picia, ani do pijackich zachowań.

Zbieram, co pogubiłam. Staram się układać, co zbiorę i pielęgnować.

(przedruk za osobistą zgodą autorki)

©2015, GetSober24