W PRYWATNEJ PRACOWNI POMOCY GetSober24 otrzyma wsparcie i pomoc każdy, kto pragnie wyjść z uzależnienia. Korzystając z pomocy GetSober24 nie figurujesz w żadnej bazie danych osób uzależnionych.

Pierwszy raz upiłem się od razu do nieprzytomności. Miałem 15 lat. Koledzy przynieśli mnie do domu. Nigdy nie potrafiłem wypić jednego kieliszka. Musiałem pić do oporu. W towarzystwie najczęściej nie upijałem się. Wszyscy byli pijani - je nie. Zawsze dla mnie było za mało.

Marzyłam, będąc małą dziewczynką, o domu spokojnym, pełnym miłości i wzajemnego szacunku: dzieci do rodziców i rodziców do dzieci.

Zaniżone poczucie własnej wartości jest najsilniejszym z hamulców. Skoro uwierzyliśmy tym, którzy przez całe lata wmawiali nam: "Nic nie osiągniesz. Nie nadajesz się do niczego. Czego nie dotkniesz, to spieprzysz", - to trudno myśleć o sobie inaczej.

Taniec po błędnym kole zatrzymuje działanie. Działanie siły dośrodkowej nie pozwala wyrwać się i zacząć oglądać siebie z innej perspektywy. Z zewnątrz.

A błędne koło wygląda tak:

(opis - źródło własne: zasada błędnego koła - negatywne myśli na swój temat i niewiara we własne możliwości - wkładanie  mniejszych wysiłków w wykonanie zadania - słabe efekty pracy - przekonanie o własnej bezwartościowości - niska samoocena)

Pierwsza próba, pierwsze wyjście po za okrąg i...

Zaczynamy zastanawiać się. Nie wszyscy chcą to wiedzieć, więc nie wszyscy zastanawiają się - zostawmy ich w spokoju.

Zaczytamy pytać samych siebie:

Jaki jestem,? Jaka jestem? Jaka chciałabym być?  Jaki chciałbym być? A jaka powinnam być? No i wreszcie: Jaki powinienem być?

Tu zaczyna się NASZA ZMIANA. Nie oczekujemy, że świat i inni się zmienią. Zaczynamy zmieniać się sami. Unikanie ambitnych celów to nic innego, jak przeświadczenie o własnej bezwartościowości. Gdy uczymy się samych siebie, poznajemy własne możliwości, zasoby. Widzimy swoje mocne strony. Korzystamy z nich.

Każdy sukces dodaje nam sił, wiary w siebie. Zaczynamy od sukcesów na własnym poletku. W sobie. Niech to będzie poranny uśmiech do samego siebie i powiedzenie: POTRAFIĘ!

Zdarza mi się nie tak rzadko bywać na rozmaitych spotkaniach towarzyskich. Ponieważ jestem już osobą "słusznej daty", to i te spotkania często bywają spotkaniami po latach. Oczywiście na stołach w trakcie tych spotkań pojawia się alkohol w różnych wersjach, ale przede wszystkim rozmowy toczą wokół wspomnień i tego, co dziś, kim jesteśmy, co się nam udało, a co nie. Ponieważ jestem osobą, która nie wstydzi się swojej profesji, mówię kim jestem i czym się zajmuję wprost. I właściwie życzyłabym sobie, by w tym momencie temat dotyczący uzależnień skończył się. W końcu spotkaliśmy się tu nie po to, bym pracowała. Jakoś kumpla hydraulika nikt nie prosi o "zdiagnozowanie" stanu urządzeń sanitarnych w trakcie spotkania. :) Przecież to mój prywatny czas. Jednak... ciekawość wzrasta w raz z ilością opróżnianych butelek. Ja jestem abstynentką; nie używam nikotyny, alkoholu a leki zażywam tylko takie, które przepisał mi lekarz na konkretne schorzenia. Nie eksperymentuję z narkotykami ani hazardem. Kontroluje używanie Internetu. Uważam, że powinnam być w porządku wobec swoich klientów. Takie moje zachowanie jakoś nie budzi zbytniej ciekawości. Przyjmowane jest bez zbędnego zdziwienia. 

Gdy alkoholu poleje się już na tyle, że języki są giętkie a odwagi przybywa, zaczynają się pytania:

  • Powiedz mi, czy ja to już mam problem, bo piję tyle, tak...?
  • A może mój facet to alkoholik, bo on co sobota upija się?
  • O, znasz się na tym, to powiedz mi, czy mój ojciec był uzależniony.? On tak i tak się zachowywał, gdy wypił?

Z jednej strony, chcę służyć wiedzą i pomocą, z drugiej wiem, że to nie czas i miejsce. Próbuję ucinać temat. Najczęściej staram się odsyłać do autodiagnozy. A potem proponuję skonsultowanie się z terapeutą, ale już PO, nie w trakcie zakrapianej imprezy :) Pozdrawiam serdecznie. MBL

Wiele lat temu myślałam, że Internet nie sprawdzi się w leczeniu alkoholizmu. Uważałam, że ktoś, kto będzie uczestniczył w takiej terapii czy grupie wsparcia, będzie kłamał, udawał i tak naprawdę pił nadal. I pewnie tak jest wielokrotnie, bo przecież przez ekran nie wyczuje się woni alkoholu i jeśli osoba uczestnicząca w takim spotkaniu będzie „pod wpływem”, to efekty będą żadne.